Promyk nadziei w każdym Trenie

Treny powszechnie uważane są za akt rozpaczy poety. Pisane są pozornie bez większej nadziei, na to że może być dobrze. Jednak tak naprawdę, autor trenów nigdy nie tracił nadziei. Zawsze w jego Trenach pozostawała jakaś kropla nadziei, na to iż Urszulka, da mu jakiś znak że wszystko jest w porządku. Nie zapominajmy iż człowiek ten stracił swoją córkę, pomimo wielkiej rozpaczy potrafił napisać to co tak naprawdę myśli, ponadto w każdym z trenów umieścił on promyk nadziei, który pozwalał wierzyć w lepsze jutro. Nawet pod koniec, gdy ostatnie Treny były pisane w niemalże całkowitym obłędzie. Kochanowski potrafił w jakiś sposób, zachęcić nas do przeczytania następnego Trenu, aż do ostatniego. Gdzie wyraźnie widać iż stan poety ulega normalizacji. Nie usłyszymy w ostatnim Trenie słów pogardy dla stwórcy. Kochanowski jakby opamiętał się w swoim postępowaniu. Wiedząc iż tak naprawdę jego córka jest szczęśliwa tam gdzie trafiła i nic jej nie grozi. Gdy żyła Urszula, poeta miał niemalże wszystko, był bardzo szczęśliwy. Mieszkał w pięknym domu z swoją ukochaną córką, do okolą otaczała go piękna przyroda. Teraz jednak wszystko straciło swój blask, a Kochanowski musi stawić się czoła temu co się stało. Musiał on twardo stanąć przed faktem, iż jego córka nie żyje, a on sam musi sobie bez niej poradzić.

 
zakłady sportowe - fotki - Podłogi drewniane - Anime - Konferencje - Prace magisterskie - Beszeniowa - domy na sprzedaż - Ogród - Transport międzynarodowy euro - Szkoły Policealne - zaklady bukmacherskie - LO w Gdyni