Załamanie, niemalże obłęd autora
Czytając Treny, ma się wrażenie iż utwory te zmieniają swoje znaczenie. Z początku są raczej łagodne, opisują one Urszule, oraz to jaką była wspaniała córka, jednakże każdy następny Tren nasila się gniew. Widać jak bardzo rośnie on w samym Kochanowskim. W momencie kulminacyjnym poeta bliski jest obłędu, niemalże obłąkania. Przeklina on Boga, za to że odebrał mu córkę, którą tak bardzo kochał. Zupełnie nie może zrozumieć jak to się stało. Autor przepełniony gniewem, pisze Treny pełne rozpaczy, w którym widać jego prawdziwy ból. To jak było mu przykro po stracie Urszulki, ukochanej córki. W tych trenach możemy wyczuć u pisarza obłęd, niemalże opętanie. Jednak faza ta nie trwa zbyt długo, zajmuje ona około trzech trenów, co nie jest wielką ilością, potem autor tłumaczy sobie, iż tak naprawdę Urszulce w niebie będzie dobrze i nie powinien być z tego powodu smutny. Moment opamiętania autora, przychodzi podczas objawienia się Urszulki w śnie. Bez wątpienia jest to jeden z najbardziej przełomowych momentów w Trenach Jana Kochanowskiego, to dzięki niemu autor opanował się. Do tego stopnia iż mógł on dalej normalnie funkcjonować. Dzięki Trenom Jana Kochanowskiego możemy zrozumieć, iż nie powinniśmy zbyt długo rozpaczać za zmarłymi, oni sami tego z pewnością tego nie chcą. Zaś my sami musimy żyć dalej, bo nasze życie toczy się nadal.